Mercedes W 126, S-klasse w służbie leśniczego ;) 2


Najpiękniejsza dla mnie klasa S jaka kiedykolwiek była oferowana, pojawiła się na rynku w  1979 roku w wersji z krótkim i długim rozstawem osi. Twórcą tego  projektu  był urodzony we Włoszech projektant Bruno Sacco. W stosunku do poprzednika (W 116) auto “schudło” o ponad 60 kg, współczynnik oporu zmalał do Cx = 0,36. W październiku 1981 roku zaprezentowano coupe bazujące na modelu W126 (C126), które otrzymało oznaczenie SEC. Ta wersja wyposażona była wyłącznie w silniki 8 cylindrowe. Limuzyna była oferowana na rynku do 1991 roku. Samochody klasy S posiadały bardzo skuteczne hamulce wykorzystujące 4 tarcze, w tym przednie wentylowane. We wszystkich modelach seryjnie dostępny był system  ABS. Samochody z większymi silnikami (V8) wyposażone były w zawieszenie hydropneumatyczne (Nivo). Dostępne było nadwozie o wydłużonym o 14 cm nadwoziu i wydłużonym  rozstawie osi (dodatkowa litera L w nazwie). Wersja do Kanady i USA dostępna była z silnikami wysokoprężnymi. W 1985 roku przeprowadzono facelifting modelu. Tyle tytułem wprowadzenia, teraz moja historia…..

W 2001 r. po dwóch latach jeżdżenia Fiatem Punto przyszła chęć (raczej konieczność) zmiany auta. Byłem otwarty na wszelkie propozycje…. Kilka razy wystawiałem Punto w ogłoszeniach i cisza… Pojechałem więc na giełdę do Chojnic, zainteresowanie było małe, ale w lokalnej gazetce zobaczyłem ogłoszenie Mercedesa W 126 280S z instalacją LPG. Kupi nie kupi, zobaczyć można. Po wykonanym telefonie umówiliśmy się na spotkanie na stacji benzynowej. Obejrzałem Merca, klient obejrzał Punto, pogadali i rozjechali się. Merc robił wrażenie, długi, czarny, ciemne szyby, jasnokremowe wnętrze, automat…. Podczas powrotu do domu wykonałem kilka telefonów w kwestii merca, najtrudniejszy temat, który mnie czekał to rozmowa z Hanią…. O dziwo Hania nie oponowała, koledzy potwierdzili “klasę S-klasy” i tyle. W drodze do Chojnic na zabawę andrzejkową umówiłem się z właścicielem merca na jego przyjazd w następnym dniu i finalizowanie transakcji. Zabawa była huczna, na drugi dzień około południa zajechał merc, ciekawe jest to, że ani sprzedający ani ja nie mieliśmy ochoty oglądać czy sprawdzać czegokolwiek w zamienianych autach….. Ach te Andrzejki…. Odrobina negocjacji i w zamian za 4-ro letniego Fiata Punto dostałem 17-to letniego Mercedesa W 126 i trochę kasy….. Po jakiś kilku godzinach poszedłem obejrzeć wraz z Hanią obejrzeć auto…. Odpaliło, jechało, biegi się zmieniały, no fajnie….. 😉 Na liczniku jakieś 845 tys. km ale co tam 🙂 W pierwszych kilku dniach wymieniłem przewód od odmy i po prostu jeździliśmy. Byłem pod wrażeniem niebywałej zwrotności auta i oczywiście wygody. Cisza w aucie wręcz szokowała, porządny radioodtwarzacz, zmieniarka CD, ba luksus. Mimo instalacji LPG starej daty auto spalało od 13, 5 l w trasie po 17,5 l LPG/100 km. Przyśpieszenie do 100 km/godz to dobre 11 sekund pomimo słabszego silnika (wersja 280S była na gaźniku). Autem pokonywaliśmy zarówno długie jak i przydomowe trasy, wbrew pozorom radził sobie bardzo dobrze na naszych polno – leśnych drogach. Prze ponad 2 lata użytkowania z winy auta nie nastąpiły żadne usterki, z winy użytkowników tak…… Pokrótce o nich….

  1. Awaria przedniego prawego dolnego wahacza…. Potrzeba wymiany wynikła z awaryjnego uciekania na pobocze przed jadącym “na trzeciego” TIR-em, które musiała wykonać Hania pod Lędyczkiem…. Efektem wpadnięcia w głęboką dziurę była wygięta felga i “ścięta” końcówka wahacza. Zamówienie części, wymiana, prostowanie felgi i wszystko było OK.
  2. Awaria pompy oleju i w jej efekcie wymiana wałka rozrządu…… Jechaliśmy kiedyś w stronę Lędyczka, podczas podjeżdżania pod wysokie wzniesienie na jego szczycie okazało się, że na wprost nas jedzie naszym pasem matiz wyprzedzający TIR-a…….. Listopad, deszcz, obaj po jakieś 90-100 km/godz, odległość na dzień dobry około 80 m…… Szybka analiza szans na przeżycie kierowcy Matiza i zdecydowałem sie na ucieczkę na pobocze (a raczej do rowu…..)….. Udało się odbić z powrotem i wróciliśmy na szosę. Dopiero po jakimś czasie okazało sie, że szorująca po ziemi miska olejowa spowodowała pęknięcie stopy pompy oleju, kilka tygodni jeżdżenia z tą awarią doprowadziło do zużycia jednego z wałków rozrządu….. Oczywiście zrobiłem 🙂
  3. Ostatnia awaria to przywalenie w potężny kamień prawym kołem (taki jak 3 wiadra….), wgieciu uległa przednia prawa część podłużnicy…. Jako, że nastąpiło to pod koniec użytkowania, to wyregulowałem zbieżność na gwintach i w takiej postaci poszedł do klienta…..

Tyle o awariach, teraz o ciekawostkach….. Okazało się, że auto ma ciekawą historię, zostało nabyte na przetargu, na którym było wystawione przez Urząd Skarbowy…. Autko było zatrzymane na granicy za “przeszczep”…. Pojechało na parking celny po czym na podstawie wyroku sądowego zostało sprzedane na przetargu (był na to papier), oryginalne numery nadwozia były wycięte kątówką, na kielichu nabito nowe (PO…….)…… Wieczne auto….. W zimie Eska radziła sobie dobrze, wystarczyło włożyć do bagażnika 100 kg 😉 Przyspieszenie OK, automat działał naprawdę dobrze, auto nie generowało zmęczenia u kierowcy nawet po kilkuset kilometrach jeżdżenia, bardzo dobre światła, wspaniała dostępność części w rozsądnych cenach. pokonaliśmy nim około 90 tys. km…… Raz nie wrócił z trasy (nie pisałem prędzej), w Jastrowiu urwało się gumowe sprzęgło wału napędowego, parę złotych i zasuwał dalej 🙂 Przy okazji regulacji silnika podnośnika szyby w drzwiach okazało się, że auto było koloru khaki….. Tak więc pewnie drugi egzemplarz pochodził z wojska….. Ciekawe jest to, że że po ukazaniu się ogłoszenia a Auto Giełdzie (opisałem dokładnie minusy i historię numerów i pochodzenia) momentalnie rozdzwoniły się telefony, większość z rozmówców nie pytała czy zejdę z ceny, tylko czy auto przejedzie 500 km….. Po południu auta już nie było…… 🙂

Poniżej kilka danych i zdjęć:

Modele do 1985:

  • SE – limuzyna z silnikiem benzynowym
  • SEL – limuzyna przedłużona z silnikiem benzynowym
  • SEC – coupé
  • SD – limuzyna z silnikiem wysokoprężnym
  • SDL – limuzyna przedłużona z silnikiem wysokoprężnym
Podstawowe parametry
Liczba drzwi 4
Liczba miejsc 5
Wymiary zewnętrzne
Długość 4995 mm
Szerokość 1820 mm
Wysokość 1436 mm
Rozstaw osi 2935 mm
Wymiary wewnętrzne
Odległość oparcia fotela przedniego od kierownicy 477 mm
Odległość od siedziska przedniego do dachu 979 mm
Odległość pomiędzy siedzeniami przednimi i tylnymi 704 mm
Odległość od siedziska tylnego do dachu 943 mm
Szerokość nad podłokietnikami z przodu 1432 mm
Szerokość nad podłokietnikami z tyłu 1468 mm
Szerokość na wysokości podłokietników z przodu 1328 mm
Szerokość na wysokości podłokietników z tyłu 1416 m
Modele i silniki do 1985 r. (limuzyna):
Model: Silnik: Moc maksymalna: Maks. moment obrotowy: 0-100 km/h: V-max:
280 S R6 2,7 l (2746 cm³) 156 KM (115 kW) przy 5500 obr./min. 223 Nm przy 4000 obr./min. 11 s 200 km/h
11,8 s (aut.) 195 km/h (aut.)
280 SE / 280 SEL R6 2,7 l (2746 cm³) 185 KM (136 kW) przy 5800 obr./min. 240 Nm przy 4500 obr./min. 10 s 210 km/h
10,8 s (aut.) 205 km/h (aut.)
300 SD R5 3,0 l (2998 cm³) Diesel 122 KM (89,5 kW) przy 4350 obr./min. 230 Nm przy 2400 obr./min. 15,2 s 175 km/h
125 KM (92 kW) przy 4350 obr./min. 250 Nm przy 2400 obr./min.
380 SE / 380 SEL V8 3,8 l (3818 cm³) 204 KM (150 kW) przy 5250 obr./min. 315 Nm przy 3250 obr./min. 9,8 s 210 km/h
218 KM (160 kW) przy 5500 obr./min. 305 Nm przy 4000 obr./min. 9,6 s 215 km/h
500 SE / 500 SEL[3] V8 5,0 l (4973 cm³) 231 KM (170 kW) przy 4750 obr./min. 405 Nm przy 3000 obr./min. 8,1 s 225 km/h
240 KM (177 kW) przy 4750 obr./min. 404 Nm przy 3200 obr./min.

Modele i silniki po 1985 r. (limuzyna):

Model: Silnik: Moc maksymalna: Maks. moment obrotowy: 0-100 km/h: V-max:
model silnik pojemność moc uwagi 0-100 km/h
260 SE rzędowy, 2599 cm³ 122 kW/166 KM oprócz 11.0s
280 SE / 280 SEL R6 2,7 l (2746 cm³) 185 KM (136 kW) przy 5800 obr./min. 240 Nm przy 4500 obr./min. 10 s 210 km/h
10,8 s (aut.) 205 km/h (aut.)
300 SD R5 3,0 l (2998 cm³) Diesel 122 KM (89,5 kW) przy 4350 obr./min. 230 Nm przy 2400 obr./min. 15,2 s 175 km/h
125 KM (92 kW) przy 4350 obr./min. 250 Nm przy 2400 obr./min.
380 SE / 380 SEL V8 3,8 l (3818 cm³) 204 KM (150 kW) przy 5250 obr./min. 315 Nm przy 3250 obr./min. 9,8 s 210 km/h
218 KM (160 kW) przy 5500 obr./min. 305 Nm przy 4000 obr./min. 9,6 s 215 km/h
500 SE / 500 SEL[3] V8 5,0 l (4973 cm³) 231 KM (170 kW) przy 4750 obr./min. 405 Nm przy 3000 obr./min. 8,1 s 225 km/h
240 KM (177 kW) przy 4750 obr./min. 404 Nm przy 3200 obr./min.

Poniżej zdjęcie naszej Eski:

I z przodu 🙂

Klasyczna deska….

Najsłabszy ale długowieczny silnik

I czytelna tablica zegarów (nie z mojego, ale dziś chciałbym W 126 z przebiegiem z zdjęcia….)

Tyle o naprawdę fajnym aucie….

Pozdrawiam terenowo.

Seba 4×4


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

2 komentarzy do “Mercedes W 126, S-klasse w służbie leśniczego ;)